Małgorzata Swolkień - Magiczne miejsca i spotkania czyli piękno zapamiętane

Niecodzienna wystawa rzeźby i płaskorzeźby ceramicznej, a także rzeźby ogrodowej, autorstwa krakowskiej artystki Małgorzaty Swolkień

Gościliśmy już w Galerii Kapitańskiej rzeźbiarzy, ale nigdy nie mieliśmy przyjemności zaprezentować szerszej publiczności tego typu rzeźbiarstwa, którego znamienitym reprezentantem jest Małgorzata Swolkień. Na naszej najnowszej wystawie pn. "Magiczne miejsca i spotkania czyli piękno zapamiętane" będzie można podziwiać rzeźby i płaskorzeźby, a także rzeźby ogrodowe - wszystkie wykonane z ceramiki.

Jolanta Antecka - krytyk sztuki - opisuje bohaterkę wystawy i jej twórczość tymi oto słowami:

Małgorzata Swolkień jest rzeźbiarką, która sprzeniewierzyła się klasycznym materiałom rzeźbiarskim: pracę dyplomową - jako jedyna na swoim roku studiów - zrealizowała w ceramice. I tak już zostało.

Gdy kończyła studia, w połowie lat siedemdziesiątych, rzeźbiarzy wychowywano do rzeźby plenerowej odlewanej w brązie lub kutej w kamieniu, a ukoronowaniem było postawienie pomnika. Wybór ceramiki jako sposobu na sztukę (i na życie też) już w punkcie wyjścia wykluczał tę ostatnią możliwość: bohaterom i świętym, historii i współczesności raczej nie wznosi się ceramicznych monumentów. Zamiast zatem organizować swoimi pracami wielkie przestrzenie miejskie, Małgorzata Swolkień zaczęła organizować przestrzenie prywatne, zwykłą powszedniość. Stworzyła rzeźby, które pozostając w zgodzie z fundamentalnymi prawami gatunku nabierają cech użytkowych. Płaskorzeźby, przez wielu określane jako obrazy ceramiczne, można wmurować w ścianę domu. Konstrukcja rzeźb pełnych sprawia, że mogą stać się małymi ogrodami.

W dobie, gdy w języku rzeźby nie istniało (przynajmniej u nas) pojęcie interaktywności, młoda rzeźbiarka proponowała interwencję w kształt, dodawanie koloru. Głowy postaci często były (i są) ścięte powyżej czoła i wydrążone: można w nich - w zależności od potrzeby, wrażliwości i wyobraźni - zasiać szczypiorek, albo posadzić róże. Z pustego kapelusza damy można wyprowadzić woalkę z bluszczu; w saksofonie grającego anioła mogą wyrosnąć na przykład fiołki... W każdym przypadku jest to wprowadzenie przez "użytkownika" rzeźby nowego elementu i nowego akcentu barwnego. Duże ryzyko - zważywszy przestrzenną i kolorystyczną wyobraźnię rodaków? Pewnie. Ale jaka przygoda!

Kolor jest u Małgorzaty Swolkień ogromnie ważny i daleko bardziej finezyjny niż zazwyczaj ma to miejsce w rzeźbie ceramicznej. Nawet dziś, gdy dostępne są szkliwa dobrej jakości, w gamie barwnej spełniającej życzenia, rzeźby krakowskiej artystki uderzają malarskością. Te wędrówki przez kolory i niuanse to efekt utrudniania sobie życia na kolejnych etapach tworzenia rzeźby. I zawsze pozostaje moment niepewności. Rzeźba ceramiczna powstaje z ziemi, wody i ognia. Żywioły można analizować, rozpoznawać, przewidywać - do pewnego stopnia - ich działanie, ale całkowite zapanowanie nad nimi jest raczej niemożliwe. To taki mały poker powszedni.

Źródeł najnowszej pasji Małgorzaty Swolkień, malarstwa na szkle, można dopatrywać się właśnie w potrzebie przewidywalności koloru.

Estetyka wszystkich prac Małgorzaty Swolkień - rzeźb, płaskorzeźb, płasko malowanych obrazków na szkle - nawiązuje do klasycznego kanonu, który mówi, że piękno to proporcje i wzajemna harmonia części tworzących całość. A artystka przyprawia to poczuciem humoru, który - podobnie jak warsztat Małgorzaty Swolkień - z latami nabiera wyrazistości.

Wystawę można oglądać do 3 października br. po wcześniejszym uzgodnieniu terminu z Panią Ireną Osiną, tel. 508-020-317.


WYBRANE PRACE: